Kolejna wiosna, kolejne Triduum Paschalne i kolejne siwe włosy przypominają dokąd zmierzam. Ostatni czas jest dla mnie bardzo trudny, nie udało mi się nawet pomyśleć o przygotowaniach świątecznych, ani też duchowo przygotować do najważniejszych w roku świąt. W tym roku moją modlitwą wielkopostną było niesienie pomocy Uchodźcom, którzy stracili wszystko, żyją w ubóstwie. Jest ich ok. 400 osób w mojej okolicy.
Wolne chwile pomiędzy artykułami naukowymi wraz z wolontariuszami poświęcam właśnie na to, każdy niemal dzień stawia nowe wyzwania i wydaje się, że są one nie do pokonania, ale z Bożą pomocą życie toczy się a to co niemożliwe, staje się realne.
Ktoś traci mieszkanie, jakieś dzieci potrzebują operacji, kolejne kobiety tracą mężów a dzieci ojców. Najbardziej nie godzę się na okrutne traktowanie Uchodźców przez wielu polskich pracodawców, którzy płacą im 14 zł za godzinę, a czasem wstrzymują wypłaty całymi miesiącami lub płacą po kawałku. Wszystko na czarno. Wczoraj jeszcze rozwoziliśmy po wsiach paczki z chemią.
Dziś zatrzymałam się… Wielki Piątek przypomina mi najpiękniejszą moją przygodę w życiu. Mistyczne niemal przeżycia, których doznałam w trakcie wieloletnich prac nad książką o sądzie Jezusa. Niezwykła reportażystka Polskiego Radia Kasia Michalak wiele lat temu zrobiła reportaż radiowy, który chciałabym Wam dzisiaj przypomnieć, w zwiąku z dzisiejszym dniem. Link znajdziecie w komentarzu. Sprzątając odsłuchajcie… i pomyślcie o dzisiejszym dniu ponad 2000 lat temu. Jak to było… i to był początek naszego Zbawienia. Przeżyjmy tą trzydniową liturgię w łączności z cierpiącymi Ukraińcami, zwłaszcza tymi ze wschodniej Ukrainy.
